Po-widoki. Opowieść Tomka
- Lawendowa Pani

- 7 sty
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 20 sty

Urodziłem się w Poznaniu i do dziś uważam, że to najpiękniejsze miasto na świecie. Ale co jest na świecie zmorą mieszkających w miastach? Korki! Nienawidzę stać w korkach. Dlatego po czterdziestce zacząłem szukać miejsca do życia z dala od poznańskiego tłoku. Tak znalazłem Ląd. W szkole nie lubiłem botaniki. Mimo to wybrałem studia na Akademii Rolniczej - Wydział Zootechniczny – byle z dala od roślin! Tak mi się wydawało. Lecz wkrótce wyszło na jaw, że zwierzęta karmi się… roślinami, więc i zootechników pilnie uczono uprawy. Los sprawił, że potem wcale tego nie żałowałem! Ogród mego pierwszego domu w mieście miał raptem 50 metrów kwadratowych – wystarczy! – trawnik pod małą kosiarkę. Kiedy wylądowaliśmy tutaj, wziąłem pod opiekę początkowo 1,5 hektara (potem doszło jeszcze raz tyle :), a do koszenia trawy niezbędny stał się traktorek.
Ziemia szybko rozkochała mnie w sobie. Zaoferowała piękny krajobraz, ale też postawiła zadanie: „Dzięki Tobie ma być tu jeszcze piękniej”. Wziąłem się do roboty - do zmieniania tego skrawka świata.
Od pomysłu do pomysłu i ostatecznie postawiliśmy na lawendę. Nasz Ląd stał się więc Lawendowy, a ja służę plantacji i żonie Gosi tym, co wiem o uprawie roślin!
Jako student często wędrowałem po górach. Wtedy planowałem, że jeśli kiedykolwiek wyjadę z Poznania to tylko po to, by właśnie w górach prowadzić schronisko turystyczne lub pensjonat.
A że życie lubi płatać różne figle, jak np. Twardowskiemu w karczmie „Rzym”, tak zabrało się za spełnienie moich młodzieńczych życzeń. I Ląd - oprócz cudnych widoków, bogactwa przyrody i ciekawej historii – miał dla mnie jeszcze inną niespodziankę. Okazało się, że osiedlając się na Nizinie Wielkopolskiej, na brzegu pradoliny Warty, zamieszkałem w górach. Jak to?! Otóż dawni tutejsi mieszkańcy podnieśli rangę licznych, polodowcowych a niemałych wydm, mianując je górami: Rydlowa Góra, Piaskowa Góra, Białe Góry; zaś pobliskie miejscowości to: Polickie Góry, Zagórów czy Wrąbczyn Górski. Pozostało więc tylko spełnić drugą część chłopięcego marzenia – tę o noclegu dla turystów odwiedzających „góry”.
Słowo się rzekło, zakasało rękawy i pokój dla naszych Gości od czerwca 2019 był gotowy! Przez ponad 6 kolejnych lat mogli oni w nim wygodnie odpocząć, także od zgiełku miast i korków ;)
Post Scriptum
Mam jeszcze jedno młodzieńcze marzenie, które wciąż czeka na realizację: hodowanie owiec :)
W Lawendowym Lądzie jeszcze nie pasie się ani jedna owieczka, ale... przecież wszystko przede mną, przed nami! Może kiedyś...
Lawenda od wieków kojarzona jest z harmonią i głębokim relaksem, co idealnie współgra z historią Tomka, który odnalazł spokój w kontakcie z naturą. Przeniesienie tej atmosfery do domowego zacisza wymaga jednak czegoś więcej niż tylko zapachu suszonych kwiatów. Chodzi o stworzenie spójnej estetyki, która uspokaja zmysły po długim dniu pracy. Jeśli szukasz elementów, które dopełnią taką aranżację, tutaj znajdziesz więcej inspiracji pozwalających na wprowadzenie naturalnego stylu do łazienki. Warto zwrócić uwagę na nurt boho, który w swojej esencji czerpie z wolności i naturalnych tekstur.
Psychologia przestrzeni i magia lawendy
Mało kto wie, że styl boho w łazience ma bezpośredni wpływ na to, jak nasz mózg przetwarza sygnały o odpoczynku. Zastosowanie miękkich linii, frędzli i naturalnych odcieni beżu czy szałwii tworzy…
Panie Tomku, wspaniała opowieść! Trzymam kciuki za spełnianie kolejnych marzeń i już nie mogę się doczekać pierwszych "białych chmurek"🐑🐏 na tle lawendowego pola❤️ Powodzenia🍀🤜🤛